Chcesz poznać moje życie ?
Pierwsze czego nie chce to do czytania Cie zmuszać.
Jeżeli pozostałeś tutaj i zaczynasz to czytać, to mogę spokojnie stwierdzić, że jesteś ciekawy jak dziecko,a zarazem jak dobra książka.
Zacznę
od tego, że nigdy nie byłam dzieckiem, które musiało wszystkiego
spróbować co w życie wchodziło. Żadnych fajek, ciężkiego alkoholu, czy
innych używek. Może twoim zdaniem nie jestem na modzie, ale zawsze
uważałam, ze to wszystko trochę takie chore.. alkohol, papierosy,
narkotyki i tak w kółko, patrząc na ludzi, widać ze po tym nie jest
dobrze, być może jest neutralnie, człowiek chyba nie czuje nic. Ani
szczęścia, ani bólu. Ale właściwie te rzeczy pozwalają niektórym ludziom
przetrwać, i choć jednak z dnia na dzień jest im coraz gorzej, bo to
takie bagno w które wpadają bez reszty, zatracają się w tym, tak
całkiem, za nim zdążą się otrząsnąć to są już na dnie. Ja żyję bez tych
wszystkich gówien i jest mi z tym na prawdę dobrze, w żadnym wypadku to
nie była wola rodziców, tylko moja. Oni nie musieli mi nakazywać i mówić
co jest dla mnie dobre, a co złe. Ja po prostu widząc na przykładzie
ludzi, wiedziałam że to niszczy ich zewnętrznie i wyżera gdzieś tam od
środka. Tak więc wybrałam własną drogę i nie żałuje, bo teraz patrząc na
tych co utknęli w gównie alkoholowym czy narkotykowym jest mi ich żal.
Przyznam się. W życiu ciężko jest i nie ważne jaką ścieżką zdecydujesz
się pójść. Pierwszego dnia wszystko pójdzie w górę, staniesz się
szczęśliwym albo normalnie funkcjonującym człowieczkiem, ale następnego
dnia wszystko szlag trafi. Tak bywało u mnie, w sumie do dziś tak jest.
Bo życie nagle z dnia na dzień nie staje się takie, jak wyobrażamy sobie
je najlepiej pod czas smacznego snu. Moje przeżycia, nie są czymś
strasznym, bo większość chwil życia, na początku kwitnącego życia
wypełniałam ogromną dumą. Najgorszym ciosem jest to, że do dziś nie znam
swoich prawdziwych rodziców, chociaż i tak po tym wszystkim co zrobili,
chyba nie chciałabym znać. Ból nadchodzi, kiedy ludzie wywołują swoje
wspomnienia za malucha i zadają pytania np ' po kim mam uśmiech, oczy
czy usta ' te słowa dotykają mnie w nerwach jak ostrze, przebijają
skórę, dogłębnie wbija się w klatkę piersiową, co powoduje,
nieopisywalny w słowa ból. Ból następnie pękających żeber, bez
jakiegokolwiek braku zahamowań, jak i ewentualnej zgody nawet na ten
najkrótszy oddech, powolnie miażdżą każdy skrawek mnie. Ale spójrz
wstaje, mimo wszystko idę dalej. Trzy lata temu miałam więcej wrogów niż
przyjaciół. Dodam, ze po doświadczeniach życiowych z ludźmi, nie
zmieniam się, nawet jeśli ktoś mi dalej powie, że jestem dziwna, że mam
własny styl, że żyje na swój sposób, albo stawiam sobie zbyt trudne
zadanie. Kiedyś ludzie czasem patrząc na mnie z góry potrafili ocenić
mój charakter. Plotkowali, zazwyczaj nie znając faktów. Byli też Ci,
którzy we mnie nie wierzyli i całe życie czekali, aż w końcu podwiną mi
się nogi. Znam też takich, którzy z góry zakładali, że coś mi się nie
uda. Teraz mój sukces jest dla nich porażką, a moje życie będzie dla
nich odwieczną walką. Na zawsze. Nie patrząc na szczegóły mojego życia,
jest mi ciężko wybić się ze wszystkiego złego co mnie otacza. Przychodzą
dni kiedy marzę o nie możliwych rzeczach, jednym z nich jest to by
dotknąć nieba, żeby odbić się od teraźniejszości tych realiów następnego
dnia i odejść bez każdych tłumaczeń lub wmawianych na każdym kroku,
zasad jebanego życia. Iść tam gdzie zmierzam, do raju w pełni
przepełnionego szczęścia, którego tak na prawdę nie ma. Wiesz, jak tak
dłużej usiądę i pomyślę, to wszystko wcale nie wygląda aż tak źle. mam
gdzie mieszkać,co jeść, co pić. Mam przyjaciół, których darzę ogromnym
zaufaniem. Kochających rodziców, wystarczająco pieniędzy ( które i tak w
życiu nigdy nie będą najważniejsze ) może nie zawsze idzie mi z nauką,
ale mam zdrowie, nie walczę z niczym strasznym. Patrząc na innych,
niektórzy w życiu mają cholernie trudno. Próbują wygrać z rakiem. Z
problemami pieniężnymi. Starają się odbudować zgubioną wiarę w życie, a
ja siedzę i rozczulam się nad tym, co było...
Wiedz,
ze ten całokształt notki byłby tak nieważny i ten cios życiowy, noszący
czasami nieustanny ból, to wszystko streszcza się w kilku uczuciach,
dających jedynie szczęście i tak wyjątkowym, jak i podsumowującym
wszystko to co chciałabym powiedzieć, słowie 'dziękuję' kierowanym ku
ziemi, ku ludziom, którzy tam wierzą w każdy mój ruch, dając mi siłę na
następny, których pomimo wszystko kocham.
Trudno
każdemu z nas mówić o własnych sprawach i swoich przeżyciach. Są
przeżycia, których ona się wstydzi, ponieważ pojawiają się słowa, które
pomniejszają jej każde cierpienia. Słowa powodują iż sytuacje, które
wydawały się strasznie smutne kiedy były w jej głowie, po napisaniu
maleją i stają zupełnie zwyczajne. Najsmutniejsze sprawy leżą koło
najskrytszego miejsca jej duszy, są jak kierunkowskazy do skarbu, gdzie
wrogowie czekają na moment w którym mogliby jej skraść. A gdy decyduje
się na odwagę i wyjawia je tutaj, następnego dnia Ty dziwnie patrzysz
na nią, w ogóle nie rozumiejąc co napisała poprzedniego dnia, albo
dlaczego uważała to, za tak ważne, że prawie płakałeś mówiąc . I chociaż
piszę to tutaj, to nadal myślę, że dobrze, kiedy tajemnica przez Ciebie
pozostaje niewyjawiona nie z braku słuchania, lecz z braku zrozumienia.